thumb|Ulica Kaliska przy ulicy Grójeckiej thumb|Ulica Kaliska przy ulicy Joteyki thumb|Perspektywa ulicy Kaliskiej w kierunku ulicy Barskiej thumb|Ulica Barska, po prawej należący do Izb Rzemieślniczych św. Antoniego Padewskiego zadrzewiony teren z „Antoninem“ Reduta Kaliska – ośrodek polskiego oporu funkcjonujący podczas powstania warszawskiego, od 2 do 9 sierpnia 1944 roku, w rejonie ul. Kaliskiej na Ochocie. Był jednym z dwóch – obok Reduty Wawelskiej − powstańczych bastionów w tej dzielnicy.

1 sierpnia 1944 roku, w godzinie „W”, oddziały obwodu IV „Ochota” Armii Krajowej zaatakowały obsadzone przez Niemców obiekty na terenie dzielnicy, jednak zostały odparte przez liczniejsze i lepiej uzbrojone siły nieprzyjaciela. Żołnierzom AK udało się jedynie zdobyć Zakład Wychowawczy ks. Orionistów przy ul. Barskiej 4 („Antonin”). Gdy w nocy z 1 na 2 sierpnia dowódca obwodu, ppłk Mieczysław Sokołowski ps. „Grzymała”, podjął decyzję o odwrocie do Lasów Sękocińskich, w „Antoninie” pozostawiono cztery zdobyczne samochody ciężarowe z bronią i amunicją. Zostały one odnalezione następnego poranka przez niewielki oddział AK pod dowództwem por. Andrzeja Chyczewskiego ps. „Gustaw”, do którego nie dotarł na czas rozkaz odwrotu. Pozyskawszy w ten sposób znaczne ilości broni i amunicji, „Gustaw” zorganizował w rejonie ul. Kaliskiej silny ośrodek oporu. Wkrótce jego siły wzmocnił oddział ppor. Józefa Zająca ps. „Pobóg”.

Oddział „Gustawa”–„Poboga” kontrolował początkowo obszar ograniczony ulicami Kopińską, Grójecką, Niemcewicza i Szczęśliwicką, który z czasem skurczył się do kwartału wyznaczonego przez ulice Kaliską, Joteyki, Białobrzeską i Kopińską. Przez osiem dni żołnierze AK skutecznie odpierali natarcia Niemców i ich rosyjskich kolaborantów z Brygady Szturmowej SS RONA. Walki koncentrowały się w szczególności wokół zabudowań Fabryki Wyrobów Tytoniowych Państwowego Monopolu Tytoniowego przy ul. Kaliskiej 1, których bronił pluton ppor. „Poboga”. Utrata tej kluczowej pozycji 9 sierpnia, w połączeniu z brakiem perspektyw na pomoc z zewnątrz, skłoniła dowództwo reduty do podjęcia decyzji o odwrocie. W nocy z 9 na 10 sierpnia główne siły „Gustawa” zdołały niepostrzeżenie ominąć posterunki RONA i opuścić Warszawę, a 11 sierpnia połączyły się ze zgrupowaniem ppłk. „Grzymały” w Lasach Chojnowskich. Tymczasem 10 sierpnia Niemcy i ronowcy zajęli niebronioną redutę, dopuszczając się licznych zbrodni na rannych jeńcach i ludności cywilnej.

Geneza Niepowodzenie polskich natarć w godzinie „W” Rozkaz dowódcy Okręgu Warszawa Armii Krajowej płk. Antoniego Chruściela ps. „Monter”, wyznaczający termin wybuchu powstania w Warszawie na godzinę 17:00 we wtorek 1 sierpnia 1944 roku, dotarł na Ochotę dopiero o godzinie 8:00 rano w dniu planowanego zrywu (według innych źródeł między 5:00 a 6:00 rano). Znaczne skrócenie czasu przeznaczonego na mobilizację negatywnie wpłynęło na jej przebieg. W dodatku już w godzinach porannych w rejonie pl. Zawiszy doszło do potyczki między niemieckim patrolem a grupą powstańców przenoszących broń do jednego z punktów zbornych. W rezultacie Niemcy zwiększyli czujność, co utrudniło zarówno koncentrację pododdziałów, jak i transport broni.

Ostatecznie na punkty zborne dotarło około 1000 żołnierzy, a więc niespełna 59% stanu osobowego obwodu IV „Ochota” AK. Jeszcze gorzej przedstawiała się sytuacja pod względem uzbrojenia i amunicji. Żołnierze obwodu wyruszyli bowiem do walki, dysponując zaledwie 5 ręcznymi karabinami maszynowymi (rkm), około 40 karabinami, około 20 pistoletami maszynowymi, 60–80 pistoletami, około 50 butelkami zapalającymi i 2 tys. granatów. Tymczasem Niemcy mogli im przeciwstawić ponad 1 tys. żołnierzy, policjantów i esesmanów, rozlokowanych w dobrze umocnionych gmachach.

W konsekwencji działania obwodu „Ochota” w godzinie „W” zakończyły się niemal całkowitym niepowodzeniem. W I rejonie szturm na główny ośrodek niemieckiego oporu, tj. Dom Akademicki przy pl. Narutowicza, w którym mieściły się koszary Schutzpolizei, został odparty, a Polacy ponieśli ciężkie straty. Poległo kilkudziesięciu żołnierzy AK oraz wielu cywilów, których wybuch powstania zaskoczył na placu i sąsiednich ulicach.

Żołnierzom I rejonu nie udało się również opanować zespołu zabudowań fabrycznych, biurowych i mieszkalnych Fabryki Wyrobów Tytoniowych Państwowego Monopolu Tytoniowego przy ul. Kaliskiej 1. Obiektu bronił około 20-osobowy oddział Wehrmachtu, wspierany przez około 30 funkcjonariuszy policji przemysłowej (Werkschutzpolizei) oraz kilkunastu uzbrojonych niemieckich urzędników. Niemiecką załogę miał zaatakować od wewnątrz pluton pchor. Michała Tarnawskiego ps. „Aleksander”, złożony głównie z pracowników fabrycznej straży ogniowej, wspierany od zewnątrz przez drużynę szturmową I rejonu pod dowództwem ppor. Józefa Zająca ps. „Pobóg”. Atak od wewnątrz nie powiódł się, prawdopodobnie wskutek niezdecydowania części żołnierzy plutonu „Aleksandra”. Obrzucono jedynie granatami bunkier przy bramie wjazdowej (Niemców zdołano później przekonać, że granaty wrzucono z zewnątrz). Z kolei drużyna „Poboga” nie zdołała wedrzeć się na teren fabryki. W walce, która trwała do zmierzchu i do której włączyła się również część kompanii ppor. Tadeusza Witta ps. „Zemsta”, miał zostać ciężko ranny ppor. NN „Świtar”.

Nie udało się również opanować dwóch pozostałych drugorzędnych celów I rejonu: budynku Męskiego Gimnazjum i Liceum im. Hugona Kołłątaja przy ul. Grójeckiej 93, bronionego przez dwa plutony Luftwaffe, oraz budynku Gimnazjum Żeńskiego Fundacji im. Wandy z Posseltów Szachtmajerowej przy ul. Białobrzeskiej 44, gdzie uprzednio znajdował się niemiecki ośrodek dla ozdrowieńców, ewakuowany przed powstaniem i obsadzony przez około 20–30-osobowy pododdział Wehrmachtu.

Niepowodzeniem zakończyły się także działania w sąsiednich rejonach. Pododdziały II rejonu nie zdołały zdobyć silnie bronionych gmachów Akademii Nauk Politycznych i Dyrekcji Naczelnej Lasów Państwowych przy ul. Wawelskiej. Część plutonów uległa rozproszeniu, natomiast dwa schroniły się w zespole domów mieszkalnych położonym między ulicami Wawelską, Pługa, Mianowskiego i Uniwersytecką.

W III rejonie całkowitym fiaskiem zakończył się atak na szkołę zawodową przy ul. Tarczyńskiej 8, w której kwaterowała 150-osobowa kompania SS. Po porannej strzelaninie, do której doszło w okolicach pl. Zawiszy, Niemcy wystawili silne posterunki w rejonie narożnika pl. Zawiszy i ul. Grójeckiej oraz przy ul. Grójeckiej 33, tym samym de facto przecinając III rejon na pół. Zarówno dowódca rejonu, jak i dowódcy obu zgrupowań oraz wszyscy dowódcy powyżej szczebla plutonu zostali odcięci po zachodniej stronie ul. Grójeckiej. Do ataku na szkołę zdołały przystąpić prawdopodobnie jedynie plutony 415 i 420, dowodzone odpowiednio przez chor. Stanisława Traczyka ps. „Burza” i chor. Tadeusza Paradowskiego ps. „Korab”. Łącznie liczyły one około 50–60 żołnierzy, uzbrojonych w jeden erkaem, 3–4 karabiny, 1–2 pistolety maszynowe, kilka pistoletów oraz granaty i butelki zapalające. Esesmani bez większych trudności odparli atak. Klęskę polskiego natarcia przypieczętował fakt, że atakujący znaleźli się również pod ostrzałem oddziału Wehrmachtu podróżującego pociągiem EKD, który w momencie wybuchu powstania znajdował się na przystanku przy skrzyżowaniu ulic Grójeckiej i Niemcewicza, a następnie skręcił w kierunku ul. Tarczyńskiej. Po odparciu polskiego natarcia esesmani przystąpili do kontrataku. Jeden z pododdziałów wyruszył w kierunku ul. Niemcewicza, gdzie wdał się w krótkotrwałą walkę z plutonami osłony i łączności sztabu obwodu „Ochota”, który kwaterował w domu nr 5a. Inny przeczesał tyralierą pola i ogródki działkowe wzdłuż ul. Spiskiej aż do torów kolei średnicowej. W konsekwencji oddziały III rejonu uległy rozproszeniu.

Bój o „Antonin” thumb|„Antonin“ przy ul. Barskiej 4 Jedynym sukcesem odniesionym tego dnia przez żołnierzy AK na Ochocie było zdobycie Zakładu Wychowawczego ks. Orionistów przy ul. Barskiej 4 („Antonina”). Na kilka dni przed wybuchem powstania na terenie zakładu ulokował się oddział zaopatrzeniowy 1 Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Hermann Göring”, mający równowartość około plutonu. „Antonin” pierwotnie nie znajdował się na liście celów obwodu „Ochota”. Pod wpływem informacji – jak się później okazało, nieprawdziwej – że znajduje się tam armata przeciwpancerna, której zdobycie mogłoby wzmocnić siłę ogniową oddziałów nacierających na Dom Akademicki, dowództwo obwodu postanowiło podjąć próbę opanowania zakładu. Zadanie to powierzono zgrupowaniu ppor. Tadeusza Koteckiego ps. „Kalina”, należącemu do I rejonu. Liczyło ono około 100 żołnierzy uzbrojonych w jeden pistolet maszynowy, pięć karabinów, od trzech do pięciu pistoletów oraz granaty.

Polakom sprzyjał fakt, że dowództwo oddziału zaopatrzeniowego Dywizji „Hermann Göring” nie otrzymało od miejscowych władz okupacyjnych ostrzeżenia o możliwym wybuchu powstania albo je zlekceważyło. W rezultacie w godzinie „W” w „Antoninie” przebywała tylko połowa oddziału, tj. około 30 żołnierzy. Nieobecny był także jego dowódca. Mimo że polskie natarcie rozpoczęło się dopiero około 10 minut po wybuchu walk na pobliskim pl. Narutowicza, żołnierzom AK udało się uzyskać efekt zaskoczenia, przebiec ulice Barską i Kaliską, dostać się na teren ośrodka przez wąskie furtki, a następnie wedrzeć się do głównego budynku zakładu. Ochłonąwszy z zaskoczenia, Niemcy podjęli zaciekłą obronę. Bój toczył się niemal o każde pomieszczenie, a walki prowadzono na najbliższych dystansach. Ostatecznie, po dwóch godzinach walki, zgrupowanie „Kaliny” opanowało „Antonin”, niszcząc część niemieckiego oddziału, a pozostałych żołnierzy zmuszając do ucieczki. Polacy stracili trzech zabitych i czterech rannych, w tym dwóch ciężko, podczas gdy Niemcy stracili siedmiu poległych, a pięciu ich żołnierzy dostało się do niewoli. Powstańcy zdobyli dwa lekkie karabiny maszynowe (lkm), kilkanaście karabinów, kilka pistoletów maszynowych MP 40 oraz znaczne ilości amunicji, żywności, mundurów i innego wyposażenia. Niewielka grupa niemieckich żołnierzy schroniła się w zabudowaniach gospodarczych „Antonina”.

Jeszcze w czasie walki o „Antonin” w ul. Barską wjechał samochód osobowy, którym podróżował dowódca niemieckiego oddziału wraz z trzema innymi żołnierzami. Powstańcy obrzucili pojazd granatami, zabijając oficera i biorąc jego trzech towarzyszy do niewoli. Zdobyto pistolet maszynowy oraz trzy pistolety.

Żołnierze „Kaliny” wykorzystali zdobyte wcześniej elkaemy do nawiązania walki ogniowej z załogą Domu Akademickiego. Wkrótce Polacy musieli jednak przerwać ogień z powodu konieczności oszczędzania amunicji, podczas gdy „Antonin” pozostawał pod ostrzałem z Domu Akademickiego aż do zapadnięcia zmroku.

Odwrót jednostek obwodu z Ochoty Po odparciu polskich ataków Niemcy zachowywali się biernie. Ppłk Mieczysław Sokołowski ps. „Grzymała”, pozbawiony łączności zarówno z dowództwem okręgu, jak i sąsiednimi obwodami, postanowił skoncentrować siły obwodu „Ochota” w czworoboku ulic Grójecka – Niemcewicza – Asnyka – Filtrowa, a następnie podjąć tam uporczywą obronę. Rozkaz koncentracji dotarł niemal wyłącznie do żołnierzy I rejonu; z rejonów II i III dołączyły tylko drobne grupki.

Pod wpływem argumentacji swoich oficerów oraz próśb ludności cywilnej ppłk „Grzymała” wkrótce zmienił zdanie i jeszcze w nocy z 1 na 2 sierpnia zarządził odwrót do Lasów Sękocińskich. Przed świtem z rejonu ul. Niemcewicza wymaszerowało od 550 do 700 powstańców, w większości nieuzbrojonych. Odwrót przeprowadzono tak szybko, że niektóre pododdziały, do których nie dotarła wiadomość o rozkazie „Grzymały”, pozostały na Ochocie.