thumb|Posiedzenie Sondergericht Bromberg. Przy stole siedzi asesor sądowy Richard Michalowsky Sondergericht Bromberg (pol. „Sąd Specjalny w Bydgoszczy”) – niemiecki sąd specjalny (Sondergericht), działający w okupowanej Bydgoszczy w okresie od 9 września 1939 do 26 stycznia 1945.
W pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji Sąd Specjalny w Bydgoszczy rozpatrywał przede wszystkim sprawy Polaków oskarżanych o rzekome prześladowanie miejscowych volksdeutschów podczas wydarzeń tzw. bydgoskiej „krwawej niedzieli” (3–4 września 1939). W późniejszym okresie Sondergericht Bromberg stał się narzędziem terroru okupacyjnego, służącym do ujarzmiania i represjonowania ludności polskiej, zamieszkującej rejencję bydgoską prowincji Gdańsk-Prusy Zachodnie. Do chwili wyzwolenia Bydgoszczy w styczniu 1945 bydgoski Sąd Specjalny wydał 358 wyroków śmierci. Większość z nich można zakwalifikować jako mord sądowy.
Geneza i utworzenie sądu thumb|Rozpoznawanie uczestników „krwawej niedzieli” przez volksdeutschów. Koszary 15 PAL przy ul. Gdańskiej 147 w Bydgoszczy thumb|Volksdeutsch denuncjujący Polaka. Koszary 15 PAL W dniach 3–4 września 1939 w Bydgoszczy doszło do wypadków, które goebbelsowska propaganda ochrzciła później mianem bydgoskiej „krwawej niedzieli” (niem. Bromberger Blutsonntag). W polskiej historiografii generalnie przyjmuje się (w oparciu o zeznania świadków i zachowane raporty Armii „Pomorze”), iż w mieście doszło wówczas do zorganizowanej niemieckiej akcji dywersyjnej, która została krwawo stłumiona przez Wojsko Polskie i miejscową Straż Obywatelską. Nazistowska propaganda przedstawiła jednak owe wydarzenia jako niesprowokowany pogrom bydgoskich volksdeutschów. Podobnie wypadki bydgoskie ocenia również większość niemieckich historyków.
Wydarzenia z 3–4 września 1939 posłużyły władzom III Rzeszy jako pretekst i propagandowe uzasadnienie dla polityki eksterminacyjnej prowadzonej na okupowanych ziemiach polskich (zwłaszcza na Pomorzu). Przedstawicieli polskiej elity politycznej i umysłowej w Bydgoszczy uznano gremialnie za „inspiratorów” rzekomych prześladowań niemieckiej ludności i masowo mordowano w potajemnych egzekucjach poza miastem. Ponadto – celem maksymalnego wykorzystania propagandowych korzyści, które dostarczała narracja na temat bydgoskiej „krwawej niedzieli” – Niemcy postanowili oficjalnie osądzić część spośród „sprawców” rzekomego pogromu niemieckiej ludności cywilnej. Zadanie to zostało powierzone Sądowi Specjalnemu w Bydgoszczy (niem. Sondergericht Bromberg).
Należy jednak podkreślić, iż utworzenie Sądu Specjalnego w Bydgoszczy – podobnie zresztą jak innych sądów specjalnych działających w okupowanej Polsce – władze niemieckie zaplanowały jeszcze przed 1 września 1939. W związku z przygotowaniami do agresji na Polskę minister sprawiedliwości Rzeszy Franz Gürtner oraz głównodowodzący wojsk lądowych generał Walther von Brauchitsch, już 26 sierpnia 1939 uzgodnili powołanie sądów specjalnych (niem. Sondergericht), które miały posuwać się za poszczególnymi niemieckiemu armiami bądź zajmować z góry wyznaczoną im siedzibę w polskich miastach opanowanych przez Wehrmacht. 5 września 1939 von Brauchitsch wydał rozporządzenie, które oficjalnie wprowadzało sądownictwo specjalne na okupowanych ziemiach polskich. Wbrew zasadom prawa międzynarodowego sądom zalecono, by stosowały przepisy prawa niemieckiego.
Już 1 września 1939 specjalnym dekretem powołano dr Moutoux – dotychczasowego prezesa Sądu Krajowego w Pile (wówczas Schneidemühl) – na stanowisko prezesa Sądu Specjalnego w Bydgoszczy. Pierwszymi sędziami Sondergericht Bromberg również zostali pracownicy pilskiego sądu – Fritz Kimme, Josef Kruschewski i Richard Michalowski. Kierownikiem prokuratury przy Sądzie Specjalnym w Bydgoszczy został mianowany Alfons Peter Bengsch, a prokuratorem – KlingW niemieckich aktach sądowych nie podawano imion prawników więc w wielu wypadkach znane są wyłącznie ich nazwiska. (obaj także przysłani z Piły). 17 września sąd został dodatkowo wzmocniony kadrowo przez grupę prawników przysłanych z Berlina. Prokuratura przy Sądzie Specjalnym w Bydgoszczy rozpoczęła prace już 6 września 1939 (dzień po opanowaniu Bydgoszczy przez jednostki Wehrmachtu). Data rozpoczęcia działalności przez Sondergericht Bromberg nie jest natomiast pewna. W zależności od źródeł podaje się, iż miało to miejsce między 8 a 10 września 1939. Zazwyczaj w oparciu o dokumenty Wehrmachtu przyjmuje się jednak, iż sąd rozpoczął prace w dniu 9 września 1939. Sondergericht Bromberg był pierwszym niemieckim sądem specjalnym, który działał na okupowanych ziemiach polskich.
Ze względu na wagę, jaką władze III Rzeszy przykładały do wykorzystania propagandowych walorów bydgoskiej „krwawej niedzieli”, utworzenie i działalność Sondergericht Bromberg nadzorowali wysoko postawieni przedstawiciele nazistowskiego wymiaru sprawiedliwości. Działalność sądu zainaugurował osobiście Roland Freisler, podsekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości Rzeszy. Świadczy o tym fragment dziennika 580. obszaru tyłowego armii, w którym zapisano pod datą 9 września 1939: „Wizyta sekretarza stanu Freislera. Informuje o powołaniu sądów specjalnych w Bydgoszczy. Dowiaduje się, czy zapadały już wyroki. Mogę tylko poinformować, że dotychczas głos miało jedynie wojsko i kilkuset cywilów zostało zastrzelonych z powodu noszenia broni, względnie za stawianie oporu. Freisler daje wyraz, że pożądane są wyroki sądu specjalnego i wojennego”. Ponadto specjalny status nadano prokuraturze przy Sądzie Specjalnym w Bydgoszczy. Wbrew obowiązującym zasadom organizacyjnym do 20 lutego 1940 nie podlegała ona bowiem prokuraturze przy Sądzie Krajowym w Bydgoszczy, ani nawet Prokuratorowi Generalnemu w Gdańsku – lecz bezpośrednio ministerstwu sprawiedliwości w Berlinie.
W pierwszych miesiącach okupacji duży wpływ na działalność Sondergericht Bromberg miała specjalna komisja Urzędu Policji Kryminalnej Rzeszy, na której czele stał dr Bernd Wehner. Komisja przekazywała sądowi wykrytych „sprawców, podżegaczy i pomocników” biorących udział w bydgoskiej „krwawej niedzieli”.
Procesy w sprawach dotyczących wydarzeń „krwawej niedzieli” 11 września 1939 – a więc zaledwie dwa dni po rozpoczęciu działalności – Sondergericht Bromberg wydał pierwsze trzy wyroki śmierci. Skazani zostali: 19-letni robotnik Bernard Zieliński, 35-letni właściciel drogerii Jan Owczarzak oraz 55-letni Jakub Przybył. Do 31 grudnia 1939 Sondergericht Bromberg rozpatrzył 1005 spraw, wnosząc 160 aktów oskarżenia. Skazanych zostało 147 oskarżonych: 100 osób na karę śmierci (w tym 13 kobiet), 10 osób na karę dożywotniego więzienia, 23 osoby na karę ciężkiego więzienia (łączny wymiar kar wyniósł 295 lat), a 14 osób na karę zwykłego więzienia (łączny wymiar kar wyniósł 69 lat). 21 osób zostało uniewinnionych. Przeciętna kara ciężkiego więzienia orzeczona przez bydgoski sąd specjalny wynosiła 12 lat i 8 miesięcy, a „zwykłego” więzienia – 4 lata i 9 miesięcy. Dla porównania, w tym samym czasie pozostałych sześć niemieckich sądów specjalnych działających w okupowanej Polsce wydało łącznie 56 wyroków śmierci.
Po dziesięciu miesiącach bilans działalności sądu przedstawiał się następująco: 201 wyroków śmierci, 11 wyroków dożywotniego więzienia oraz 93 wyroki ciężkiego więzienia o łącznym wymiarze kary 912 lat (średnio 10 lat na osobę). Sondergericht Bromberg był bez wątpienia najbezwzględniejszym spośród wszystkich niemieckich sądów specjalnych, które działały na ziemiach polskich w pierwszym okresie okupacji. Należy przy tym podkreślić, iż 90 procent spraw rozpatrywanych przez ten sąd, w pierwszym roku jego istnienia, dotyczyło wydarzeń bydgoskiej „krwawej niedzieli”. Bezwzględność wykazywaną przez sędziów Sądu Specjalnego w Bydgoszczy niemieckie ministerstwo sprawiedliwości wskazywało jako dowód, że główna odpowiedzialność za eliminację wrogów nazizmu na Terytorium Rzeczypospolitej Polskiej anektowane przez III Rzeszę może zostać powierzona władzy sądowniczej. Z kolei nazistowska prasa uznała Sondergericht Bromberg za „najostrzejszą broń przeciwko polskiemu motłochowi i polskim mordercom” (za: Danziger Vorposten z 1 lutego 1940).
Kwalifikacje prawne zarzucanych czynów Postępowania prowadzone przed bydgoskim Sądem Specjalnym były parodią uczciwego procesu sądowego. W przypadku większości spraw – w szczególności w pierwszych miesiącach okupacji oraz w procesach o wypadki z 3–4 września 1939 – łamane były nie tylko podstawowe zasady prawa, lecz nawet przepisy nazistowskiej procedury karnej. Analiza orzeczeń sądu w sprawach wypadki z 3–4 września 1939 wskazuje, iż dążył on do szybkiego skazania jak największej liczby osób. Służyło temu celowi przede wszystkim stosowanie nieznanego niemieckiemu prawu pojęcia „rozszerzonego współsprawstwa w morderstwie” (niem. Mord nach erweiterten Mittäterbegriff). Paragraf 47 niemieckiego Kodeksu Karnego głosił, iż: „jeżeli kilku popełnia przestępstwo wspólnie, każdy podlega karze jako sprawca”Rozróżniano przy tym porozumienie: do czynu (zmowę), podczas czynu (tzw. przypadkowe współsprawstwo) i częściowo zaistniałe po czynie (tzw. sukcesywne współsprawstwo).. Udowodnienie oskarżonym udziału w mordowaniu volksdeutschów okazało się jednak w większości wypadków niemożliwe – chociażby dlatego, iż wielu Polaków aktywnie uczestniczących w zwalczaniu niemieckiej dywersji zamordowano bez sądu już w pierwszych dniach po zajęciu Bydgoszczy przez Wehrmacht13 września 1939 niemiecka Einsatzgruppe IV (specjalna grupa operacyjna niemieckiej policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa) raportowała berlińskiej centrali operacji „Tannenberg”, iż: „Sąd specjalny pod przewodnictwem prezesa sądu okręgowego w Pile na polecenie sekretarza stanu Freislera chciał podjąć działalność w Bydgoszczy i osądzić przestępców bydgoskiej »krwawej niedzieli«. Ponieważ nie było już przestępców do osądzenia, sąd nie mógł podjąć działalności”. Patrz: .. W efekcie zarzut rzekomego współsprawstwa Polaków w popełnieniu zbrodni sędziowie Sondergericht Bromberg opierali nie na dowodach, lecz na argumentach nazistowskiej propagandy. Przyjmowano, że rząd polski od dłuższego czasu dążył do wyniszczenia niemieckiej mniejszości narodowej i w tym duchu indoktrynował społeczeństwo (za pośrednictwem radia, prasy, duchowieństwa itp)Sąd nie był jednak w stanie zacytować ani jednego cytatu, świadczącego iż polskie radio, prasa, czy duchowieństwo nawoływało do mordowania volksdeutschów.. Po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na Polskę spontanicznie miały powstawać polskie „bandy” i „hordy”, które mordowały i grabiły volksdeutschów. Przyjąwszy takie założenia sędziowie uznawali, że wszystkie osoby biorące udział w antyniemieckich wystąpieniach (jakąkolwiek miałyby one formę) dążyły do zniszczenia żywiołu niemieckiego wspólnymi siłami i na podstawie wspólnego postanowienia – w ten sposób stając się współsprawcami bez konieczności osobistego współdziałania w dokonaniu czynu. W efekcie za współsprawstwo w morderstwie skazywano na przykład Polaków, którzy podczas bydgoskich wypadków w dniach 3–4 września 1939 odzywali się wrogo i obelżywie pod adresem volksdeutschów, wskazywali żołnierzom lub policjantom miejsca z których dywersanci oddawali strzały, czy pomagali doprowadzać zatrzymanych Niemców do placówek wojskowych lub na posterunki policji. Skazano nawet Polaka, który wskazał żołnierzom należącą do Niemca piekarnię, gdzie zarekwirowali kilkanaście bochenków chleba.