Tom piąty został wydrukowany w 1875 roku. Książkę otwierał zbiór pochwalnych listów, w których autorzy ze sfer duchownych i świeckich zachwalali dzieło Liwanowa. On sam uznał, że dzięki 60 000 rozprowadzonych książek uratował milion prawosławnych od popadnięcia w raskoł. I tym razem nie zabrakło plotek i oskarżeń, zarówno wobec żywych, jak i zmarłych niedawno osób. W piątym tomie Liwanow wskazuje na przyczyny ciągłej popularności starego obrządku i sekt. Wskazuje tu na biedę prawosławnych kapłanów, która odbiera im szacunek w oczach parafian – nawet kobiety miały się nad nimi znęcać. Obwinia państwo w braku przedsięwzięć mających na celu zwalczanie dysydentów religijnych. Podstawowym poza prześladowaniami remedium powinna być według autora powszechna obowiązkowa edukacja.