Te maleńkie istoty przypominają krewetki, które skaczą, gryzą się nawzajem i odrywają sobie kończyny, a mimo to są zadowolone.
Stary troll-czarownik, zwany Psotem-GrzmotemImię za tłumaczeniem Bogusławy Sochańskiej ()., przygląda się kropli wody przez lupę. Staruszek zawsze chce wydobyć to, co najlepsze, a gdy coś nie wychodzi, sięga po magię. Gdy patrzy na kroplę wody z rowu, widzi niesamowity ruch i zamieszanie wśród mikroskopijnych zwierzątek.
Stwory skaczą, ciągną się nawzajem i zjadają, co budzi obrzydzenie u Psota-Grzmota. Zastanawia się, czy nie da się ich jakoś uspokoić, by żyły w zgodzie. Ponieważ nic nie działa, postanawia użyć czarów i barwi wodę kropelką czerwonego wina, które w rzeczywistości jest krwią wiedźmy, wartą dwa szylingi. Wszystkie stworzenia stają się różowe i przypominają nagich dzikusów.