Orin wierzy, że szczęśliwym znakiem będzie śnieg padający w dniu jej odejścia na Narayamę. Tymczasem Tatsuhei nie potrafi pogodzić się z koniecznością rozstania z matką i zamierza odłożyć wyprawę do następnego roku. Gdy jednak jego syn Kesakichi i jego żona Matsu oczekują dziecka, a niedostatek żywności staje się coraz dotkliwszy, Orin sama postanawia wyruszyć jeszcze przed narodzinami prawnuka, aby nie obciążać rodziny.
Na trzy dni przed Nowym Rokiem Tatsuhei, zgodnie z nakazem obyczaju, wynosi matkę na plecach na szczyt Narayamy. W drodze mijają liczne ludzkie szczątki i żerujące na zmarłych krukowate. Po pozostawieniu Orin na górze Tatsuhei dostrzega spadający śnieg. Wzruszony łamie obowiązujący zakaz odzywania się i oglądania za siebie, wołając do matki, że jej życzenie się spełniło.
Wracając do wioski, Tatsuhei staje się świadkiem, jak syn z sąsiedniej rodziny zrzuca do przepaści swojego siedemdziesięcioletniego ojca Matayana, nie chcąc zanosić go aż na szczyt. Dopiero wtedy rozumie sens zasłyszanej wcześniej rady, że niektórzy kończą wyprawę jeszcze przed osiągnięciem Narayamy. Po powrocie do domu widzi, że życie rodziny toczy się dalej – ciężarna Matsu nosi pas należący niegdyś do Orin, a Kesakichi ubrał jej watowany kaftan.