„Gazeta Wyborcza”, podsumowując rok 2005 w polskiej muzyce, uznała album za „wydarzenie numer 1”. Robert Sankowski uzasadniał tę ocenę: „Zespół (…) uniknął banału, ale jednocześnie nie wpadł też w pułapkę patosu. Przełożył dramat 63 dni warszawskiego powstania na język muzyki rockowej zrozumiały dla współczesnego odbiorcy. Tym samym udowodnił, że takie tematy mogą być zarówno inspirujące dla popkulturowych twórców, jak i interesujące dla odbiorców ich twórczości”. Krzysztof Varga na łamach „Dużego Formatu” (cykliczny dodatek do „GW”) pisał: „To jest bez wątpienia pierwsza piątka polskich płyt rockowych ostatniego dwudziestolecia, może nawet pierwsza piątka, jeśli liczyć od czasów płyty numer jeden w historii polskiego rocka, a więc «czarnego» albumu Brygady Kryzys”.
Jacek Świąder podkreśla udane odwołanie do silnych emocji: „Ciary usprawiedliwione, z tradycji (…) czerpano świadomie a skutecznie”. Dziennikarz twierdzi, że płyta jako „całość, koncept album – stanowi najbardziej udane przedsięwzięcie tego typu po ’89 roku w polskiej muzyce”.
Robert Leszczyński umieścił Powstanie Warszawskie w zestawieniu „50 płyt, które wstrząsnęły Polską w XXI wieku” (tygodnik „Wprost”, 2010).