Na prośbę Geralta Nivellen opowiada mu swoją historię. Był kiedyś człowiekiem, wielkim panem. Idąc w ślady swego ojca i dziadka zajął się rozbojem – on i jego banda byli postrachem całej okolicy. Któregoś dnia napadli na pewną świątynię, złupili ją doszczętnie, a Nivellen, za namową kamratów, zgwałcił tamtejszą kapłankę. Popełniła ona samobójstwo, przed śmiercią rzucając na niego urok. Parę dni później zamienił się w bestię. Z rozpaczy oszalał, jego służba i bliscy przerażeni uciekli. Został we dworze jedynie w towarzystwie paru zwierząt, które się go nie bały. Jednocześnie dom zaczął wykonywać wszystkie jego polecenia: otwieranie okien, zapalanie świec, przygotowanie jadła. Nivellen miał nadzieję odzyskać ludzką postać. Pamiętał, że według bajek takie uroki może zdjąć jedynie miłość pięknej dziewczyny. Któregoś dnia przyłapał w swoim ogrodzie pewnego kupca, który zrywał jego ulubione róże. Schwytany kupiec tłumaczył się, że chciał zerwać kilka róż dla swej córki. Nivellen wypuścił go pod warunkiem, że przywiezie mu swoją córkę – kupiec powiedział, iż jego córka to dopiero dziecko, więc Nivellen puścił go wolno obdarowawszy złotem. Jakiś czas później do dworu przybył inny kupiec z córką. Dziewczyna spędziła u Nivellena rok, zaprzyjaźnili się, lecz czar dalej działał.