Przyjęcie przez Beringera tych okazów za oryginalne skamieniałości było możliwe zarówno ze względu na fakt, iż ogólna wiedza o tworzeniu się skamieniałości była wówczas niewielka, jak i fakt, iż była to pierwsza publikacja tego badacza o skamieniałościach, nie miał więc on dużego doświadczenia w tej dziedzinie. Nawet znalezienie przez niego płytek kamiennych z imieniem Boga napisanym po hebrajsku, arabsku i łacinie nie uwidoczniło mu oszustwa, które spostrzegł dopiero po publikacji. Zdawał sobie tylko sprawę z unikatowości swojej kolekcji, o czym pisał w swym dziele: „Te wspaniałe okazy stanowią najpełniejszy skarbiec kamieni w całych Niemczech” i „Wątpię, czy kiedykolwiek ukaże się oczom uczonego-przyrodnika odkrycie bardziej radujące serce”.
Na rozprawie sądowej, która na jego prośbę miała miejsce po odkryciu fałszerstwa, udowodniono, kto był zamieszany w produkcję i dystrybucję falsyfikatów, i oczyszczono Beringera z zarzutu nieuczciwości, jednak jego reputacja naukowca została nadwerężona.