Huk słyszalny był w promieniu kilku kilometrów. Zdaniem świadków skutkiem zdarzenia był pożar obu parowozów, choć mógł to być jedynie widoczny żar palenisk po rozbiciu skrzyń ogniowych. Wagon bagażowy i dwa wagony pasażerskie (drewniane boczniaki z przodu składu) uległy całkowitemu zniszczeniu. Wagony „nur für Deutsche” wykoleiły się, ale ucierpiały w niewielkim stopniu. Stalowe pulmany, z których składał się pociąg wojskowy prawie całkiem ocalały, jednak w pierwszym wagonie za lokomotywą były ofiary śmiertelne wśród Niemców.

Kontrowersje dotyczące przebiegu wydarzeń Według Marka Ćwikły analiza ówczesnych przepisów ruchu i odległości między stacjami budzi wątpliwości co do przebiegu i przyczyn katastrofy przedstawionych powyżej. Autor monografii o linii kolejowej nr 117 twierdzi, że dyżurny ruchu w Kalwarii Lanckoronie nie mógł wyprawić pociągu na szlak bez zgody dyżurnego z Kalwarii Zebrzydowskiej. Tak samo dyżurny tej stacji, nie mógł tego zrobić bez zgody dyżurnego z Kleczy Górnej. Powinno to dotyczyć również drugiego pociągu. Zdaniem Ćwikły, jest niemożliwe, aby o obu pociągach nie wiedzieli dyżurni na wymienionych stacjach pośrednich.