Podobnie jak przed wojną, co najmniej raz w miesiącu pokazywała się publicznie u boku męża, uczestnicząc w różnego rodzaju uroczystościach, akcjach i wydarzeniach. Będąc dobrze zorientowaną w problemach dzielnicy zamkniętej, starała się go wspierać na różne sposoby, „czasami wykazując więcej zdecydowania i energii niż on sam”. Zdarzało się, że w jego imieniu przyjmowała interesantów lub wygłaszała przemówienia. Mąż liczył się z jej zdaniem, stąd osoby mające do niego interes, nierzadko zabiegały o jej względy.

Starała się wykorzystywać swoją pozycję, by pomagać potrzebującym, w tym zwłaszcza dzieciom. Zaangażowała się w działalność Centrali Związku Towarzystw Opieki nad Sierotami i Dziećmi Opuszczonymi (Centos), współtworząc w jej ramach patronat nad dziećmi ulicy. Pomagała przy organizacji akcji „Miesiąc Dziecka”, m.in. przemawiając na akademiach z okazji jej rozpoczęcia i zakończenia. Przy tej i innych okazjach publicznie apelowała do najbogatszych mieszkańców getta, by udzielali wsparcia dzieciom i najuboższym. Pod koniec 1941 roku wraz ze współpracownikami z Centosu zdołała – poprzez nieformalne zabiegi u „króla szczotkarzy” Emila Wajca (Weitza) oraz jego polskich i żydowskich wspólników – zdobyć fundusze, dzięki którym uruchomiono internat „Dobra Wola” przy ul. Dzielnej 61.