Znalazło tam schronienie blisko 400 dzieci w wieku 6–12 lat. Niemniej inicjatywa ta spotkała się z silną krytyką, gdyż dobre warunki panujące w tej „wzorcowej” placówce kontrastowały z nędzą pozostałych gettowych sierocińców i przytułków, w tym zwłaszcza pobliskiego Głównego Domu Schronienia przy ul. Dzielnej 39.

W sprawach dotyczących opieki nad dziećmi getta utrzymywała kontakty, nie zawsze jednak harmonijne, z Januszem Korczakiem. Działała w patronacie nad żydowskimi więźniami. Ponadto została przewodniczącą patronatu nad Żydowską Orkiestrą Symfoniczną.

Wraz z mężem starali się w miarę możliwości utrzymać przedwojenny styl życia. Z czasem zaczęła jednak odczuwać pewne dolegliwości na tle fizycznym i psychicznym; nasiliły się one zwłaszcza na wieść o niemieckich zwycięstwach na zachodzie Europy (wiosna 1940) oraz na wieść o niemieckim ataku na ZSRR i zajęciu Lwowa, w którym przebywał jej syn (lato 1941).