Gdy dowiedział się, że książę J. Lubomirski ma być aresztowany, zjawił się osobiście w Charzewicach i namawiał księcia do wyjazdu razem z rodziną, miał nawet przygotowane dokumenty i miejsce, gdzie mogliby się przenieść. Jednak książę nie chciał opuścić Charzewic. Potem zjawił się jeszcze raz ksiądz Michał Potaczało w Charzewicach, było to po aresztowaniu księcia Lubomirskiego. Zabrał do siebie do Chmielnika córkę Lubomirskich Jolantę (matka dziewczyny - księżna Anna już wtedy nie żyła, a ojciec wkrótce po aresztowaniu został zabity). Córkę Lubomirskich umieścił u swojej rodziny w Hucisku, a następnie pod zmienionym nazwiskiem wystarał się o przyjęcie jej do szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, a później pomógł w emigracji. Los księżniczki po wojnie w kraju był zagrożony z powodu wielkich posiadłości, jakie mieli jej rodzice w przedwojennej Polsce. Księżniczka Lubomirska traktowała rodzinę Potaczałów jak swoją najbliższą rodzinę i w czasie studiów bardzo często przyjeżdżała do Huciska. Potem po wyjeździe na Maderę, często pisała listy do rodziny Potaczałów, a w każdym liście do księdza Michała było zaproszenie do przyjazdu na Maderę.