Informację o śmierci Graczyka sąd dostał od UOP „Gontarczyk powiedział wczoraj w Radiu ZET, że pracując w biurze sędziego Nizieńskiego, nie miał nic wspólnego z przygotowaniem materiałów do lustracji Wałęsy. Nie sprawdzał więc, czy Graczyk rzeczywiście nie żyje.”.
Jak przyznał Sławomir Cenckiewicz, sąd lustracyjny dysponuje dostępem do systemu PESEL, na podstawie którego możliwe jest sprawdzenie, czy dana osoba żyje oraz jej miejsce zamieszkania, zaś naukowcy IPN nie mają dostępu do systemu danych PESEL, do którego mają dostęp prokuratorzy.
Graczyka odnaleźli już po opublikowaniu książki prokuratorzy pionu śledczego IPN w Białymstoku, po numerze PESEL. Z książki wynika, że autorzy czytali akta personalne Graczyka, ale tam adnotacji o śmierci Edwarda Graczyka nie było. Lech Wałęsa w wypowiedzi dla „Gazety Wyborczej” stwierdził, że „IPN celowo uśmiercił kluczowego świadka” oraz zaprzeczył, że przyjmował pieniądze, protokół przesłuchania zacytowany wybiórczo. Odnaleziony Graczyk w przesłuchaniu przed IPN potwierdził fakt odbycia kilkukrotnych spotkań z Wałęsą, przekazywania mu pieniędzy, w tym 1500 zł na koszty podróży do Warszawy oraz posługiwaniem się pseudonimem „Bolek” wobec jego osoby. Stwierdził, że Wałęsa nigdy nie podpisał żadnego dokumentu odbioru pieniędzy, dlatego dziwi się, że jest on podpisany ps. „Bolek”.