Było to zadanie bardzo trudne z uwagi na ciągłą tendencję maszyny do skręcania w prawo.

Samolot zbliżał się do lotniska, jakkolwiek z uwagi na brak sterowania klapami, prędkość schodzenia była za duża (opadanie ok. 34 km/h i prędkość 215 węzłów, tj. ok. 400 km/h). Fitchowi udało się ustawić samolot w osi pasa startowego (zamiast zamierzonego długiego pasa 31, maszyna ustawiła się w osi dość krótkiego pasa 22, czego z uwagi na brak czasu nie było już możliwości skorygować), niestety w ostatnich sekundach przed lądowaniem samolot przechylił się nieco na prawe skrzydło. Fitch zwiększył ciąg silnika nr 3, licząc, że w ostatniej chwili uda się jeszcze wyrównać ustawienie samolotu, ale przechyłu nie udało się zlikwidować i tuż przed przyziemieniem koniec prawego skrzydła, prawe podwozie główne i gondola silnika nr 3 zahaczyły o nawierzchnię pasa. Spowodowało to gwałtowny obrót w prawo całej maszyny oraz rozerwanie skrzydła i wylanie się pozostającego w zbiornikach paliwa, które prawie natychmiast zapłonęło. W efekcie samolot tuż po uderzeniu w pas startowy rozpadł się na trzy duże części i szereg mniejszych i stanął w płomieniach. Fragmenty samolotu siłą rozpędu sunęły po pasie, koziołkując, jeden z fragmentów kabiny zatrzymał się w sąsiadującym z lotniskiem polu kukurydzy.