Demonstranci wykrzykiwali hasła: „Koniec z dyktatorem”, „Oddajcie nasze głosy”. Dwa tysiące osób zablokowało centrum stolicy, tworząc łańcuch ludzi i siedząc na głównej ulicy miasta. W wyniku zamieszek, według telewizji Al-Arabija, zginęły trzy osoby, a kilka zostało rannych. W ocenie komentatorów, już w tamtej chwili, były to największe zamieszki w Iranie od 10 lat.
Władze zablokowały strony internetowe kandydatów opozycji. Zablokowano możliwość wysyłania SMS-ów oraz ograniczono możliwość wykonywania lokalnych połączeń telefonicznych. Uniemożliwiono również odbiór zagranicznej telewizji. Po demonstracjach z 13 czerwca aresztowanych zostało ponad 100 osób z obozu opozycyjnego, którym władze zarzuciły organizowanie zamieszek. Wszyscy aresztowani należeli do Moszarekat lub Organizacji Mudżahedinów Rewolucji Islamskiej, organizacji reformistycznych popierających w wyborach Musawiego.
Prezydent Mahmud Ahmadineżad oskarżył zagraniczne media o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, które obrażają naród irański. Wezwał je także do respektowania prawomocnych wyników wyborów. Raz jeszcze oświadczył, że wybory były „całkowicie uczciwe”, a zarzuty opozycji uznał za „frustrację” przegranych.