Z okresu wojny pozostało niewiele wspomnień. Sam mówił, że większość z nich wyrzucił z pamięci, a zarazem dni w obozie były tak szare i podobne do siebie, że jego życie można było nazwać zaledwie wegetacją. Również ojcu Beckera nie udało się wywołać w nim wspomnień: „Mój ojciec po wojnie nie starał się zbytnio, utrzymać we mnie moje wspomnienia, powiedziałbym nawet, że zrobił wiele, by je stłamsić, wymazać. Jeśli dobrze sobie przypominam, przeszłość, choć była wtedy tak niedawna, nie odgrywała w naszych rozmowach żadnej roli, a moje pytania spławiał – pewnie dlatego, że bardziej tego doświadczył, niż ja”. Z tego powodu Jurek Becker próbował później poszukiwać przeszłości, a wyniki tych poszukiwań przekształcał w literackie historie: „Dlatego też opowiadania o getcie napisałem tak, jakbym był specjalistą w tej sprawie. Być może myślałem, że jeśli tylko będę wystarczająco długo pisał, wspomnienia przyjdą do mnie. Pewnie też kiedyś zacząłem traktować niektóre moje wymyślone historie uważać za wspomnienia. Nie mieć wspomnień z dzieciństwa, to tak, jakbyś był zdanym na ciągłe wleczenie ze sobą skrzynki, której zawartości nie znasz.