Stanisław Szewczuk znalazł się w obsłudze lotniska Le Bourget. Następnie przebywał w Lyon-Bron. Znajdowała się tam główna Baza Lotnictwa Polskiego, której komendantem był pułkownik pilot Stefan Pawlikowski. Jak podaje Wacław Król warunki zakwaterowania szczególnie podoficerów i żołnierzy były złe. Brakowało łóżek sienników i koców. Prowizoryczne ogrzewanie nie zapewniało odpowiedniej temperatury. Było zimno i brakowało ciepłej wody. Żołnierzom najbardziej jednak doskwierała bezczynnośćZaczęto się otwarcie buntować: narzekano na niezaradność polskich oficerów i brak dobrej woli u Francuzów. Zalegano z wypłatami zaliczek i żołdu, nie było umundurowania i wyposażenia {…} Komendant bazy pułkownik Stefan Pawlikowski dwoił się i troił, aby tym buntowniczym nastrojom jakoś zaradzić, perswadował, konferował z Francuzami, dążąc do polepszenie warunków bytowania. Jego prośby o pomoc kierowane do dowódcy lotnictwa pozostawała bez echa. […]Pawlikowski był zdania , że jedynym skutecznym sposobem rozładowania napięcia jest niezwłoczna organizacja polskich jednostek lotniczych.[…] Naczelny Wódz przyznał mu rację i począł interweniować we francuskim Ministerstwie Lotnictwa. .