Sytuacja inżynierów i techników była znacznie gorsza niż pilotów. Jak podaje Jerzy Płoszajski do Francji przybyło 280 oficerów technicznych. Była to liczba znacznie wyższa niż potrzeby jednostek bojowych. Tylko paru absolwentów Szkoły Podchorążych Lotnictwa – Grupa Techniczna (promowanych w 1939) dostało przydziały na podrzędne funkcje.
Na podstawie porozumienia ze stroną francuską, inżynierowie i technicy, dla których nie było zatrudnienia w jednostkach bojowych, zostali skierowani do przemysłu zbrojeniowego. Wśród załogi fabryki OLAER w La Couronne, Jerzy Płoszajski wymienia Stanisława Szewczuka, który pracował tam do 19 czerwca 1940 roku. Firma produkowała podwozia do samolotów Dewoitine D.520. Polacy zatrudnieni byli w dziale kontroli fabrycznej i prób.
Po podpisaniu przez Francuzów rozejmu w Compiègne 22 czerwca, Stanisław Szewczuk znalazł się w Camp de Caylus (francuskim obozie administrowanym przez Polaków), który opuścił po demobilizacji. Początkowo przebywał w Aix-les Bains prowadzonym przez TOPF (odpowiednik polskiego PCK) W 1942 roku przeniósł się do Clermont-Ferrand. Chwytał się różnych prac, aby zarobić na życie i wyjazd do Anglii. Był m.in. kierownikiem bursy.