Podejście ewolucjonistów W późnych latach 90. XIX wieku trwało ugruntowywanie antropologii jako dyscypliny akademickiej. Jednym z przejawów była próba racjonalizacji dyscypliny poprzez wykluczanie emocjonalności. Jednym z przedstawicieli takiej idei był Edward B. Tylor, według którego racjonalne myślenie było kluczowe dla rozwoju wiedzy naukowej. Wiara w to, iż to beznamiętny rozum tworzy obiektywną prawdę, zrodziły zachodni dyskurs emocjonalności, definiujący emocje jako dzikie, cielesne namiętności, które powinny być trzymane w ryzach poprzez siłę umysłu. W tym samym czasie idee opierające się na racjonalności kształtowane były przez teorie etnocentrycznych ewolucjonistów. E.B. Tylor był jednym z przedstawicieli tego paradygmatu. Mówił on o prymitywnym rozumowaniu „dzikich”, uznając je za nielogiczne i irracjonalne. Uważał, że ewolucja wyzwoliła człowieka z naturalnych instynktów, co pozwoliło na wybicie się postępowym rasom, przy pomocy „wyższego” intelektu, na wyżyny kulturowe. Inny ewolucjonista, Herbert Spencer uważał ponadto, iż niższym rasom ludzkim brakowało „intelektualnej i emocjonalnej wytrwałości”, według niego „dzicy” byli impulsywni. Dodatkową kwestią była teoria języka stworzona przez E. B. Tylora, która porównywała zdolności językowe „dzikich” do zdolności dzieci „cywilizowanych”.