Anna Bielkiewicz pisała:
Na granicy Polski kolejny transport polskich dzieci przywitał J. Jakóbkiewicz, który wcześniej – dla grup sprowadzonych drogą morską – uzyskał budynki w Wejherowie.
W Polsce W pierwszym okresie pobytu dzieci w kraju Anna Bielkiewiczowa i J. Jakóbkiewicz, z pomocą polskich władz i wielu innych osób, starali się, aby wszyscy podopieczni znaleźli możliwość nauki i życia w przychylnym środowisku.
Oboje opiekunowie różnymi metodami informowali społeczeństwo o historii swoich podopiecznych, budząc zainteresowanie ich losem. Powrócili do wydawania gazetki-jednodniówki „Echa z Dalekiego Wschodu”, w której opisywali wydarzenia z przeszłości. Było to niezbędne, ponieważ zdarzało się, że nowy kolega w szkole nie chciał siedzieć w ławce z „obdartym Ruskiem”, a jeden z nauczycieli (wkrótce zwolniony) nazywał dzieci syberyjskie „bolszewikami” i „czerwoną zarazą”. Częściej młodzi repatrianci spotykali dowody współczucia. W numerze „Echa z Dalekiego Wschodu” z roku 1924 Anna Bielkiewiczowa z wdzięcznością opisywała zaangażowanie członków Oddziałów Komitetu Ratunkowego dla dzieci Dalekiego Wschodu, które powstawały np. w Łodzi, Zgierzu, Pabianicach.