Mimo to meksykańska Prokuratura Generalna oświadczyła w następnych dniach, że było 77 migrantów spośród, których „72 zostało zamordowanych, 2 przeżyło i 3 uznano za zaginionych, a ci ostatni są narodowości meksykańskiej” oraz „nie ustalono jeszcze czy dwóch kierowców i pomocnik stanowili część siatki przemytników do USA i byli członkami kartelu Los Zetas”. Według pierwszych oświadczeń Luisa Fredy Lala Pomavilla 22 sierpnia grupa została zamknięta w jakimś domu, a następnie została przetransportowana do innego miejsca, w którym pozostała przez jeden dzień. W nowym miejscu ofiary zostały skrępowane i zakneblowane. Lala usłyszał odgłos wystrzału i po chwili do pomieszczenia wszedł człowiek, który kontynuował strzelanie zabijając wszystkie osoby. Po odczekaniu dwóch minut Lala wybiegł z pomieszczenia w poszukiwaniu pomocy, której wszyscy mu odmawiali, aż następnego dnia, około siódmej, rano spotkał dwóch meksykańskich marynarzy, którzy tej pomocy mu udzielili. Z drugiej strony kilka dni później ocalały obywatel Hondurasu zeznał „ …rozwiązałem się i uciekłem między krzaki a po strzelaninie wróciłem i oswobodziłem Ekwadorczyka, który został ranny”. Również wiceminister spraw zagranicznych Hondurasu Alden Rivera twierdzi, że „Hondurańczyk pomógł Ekwadorczykowi, rozwiązał go i wyciągnął stamtąd.