Doroszewski twierdził, że „analiza znaczeń wyrazu to analiza możliwych sposobów działania za jego pomocą”. Słownik w założeniu miał opierać się na naukowym poglądzie na świat, co wiązało się również z podejściem pedagogicznym. Metoda encyklopedyczna polegała na tym, że definicja z założenia nie była samym opisem znaczenia wyrazu, a desygnatu, czyli rzeczywistości pozajęzykowej. Doroszewski wyszedł również z założenia, że słownik powinien wpływać na zachowania językowe przez odpowiednią selekcję haseł, jakie umieści w słowniku.

Wprowadzenie tych założeń w życie wiązało się z odpowiednimi możliwościami organizacyjnymi i finansowymi. Do lat 80. była to metodologia dominująca, a nawet, według niektórych źródeł, wyłączna. Pozytywem był system informacji fleksyjnej, który zastosowano po raz pierwszy, a także podział na grupy pod względem deklinacji i koniugacji.

Słownikowi zarzucano, że w porównaniu z poprzednim słownikiem języka polskiego zawierał tylko 7% nowego słownictwa. Zarzuca się również brak pracy nad tomami uzupełniającymi.