Wewnątrz operować miały trzyosobowe grupy policjantów i żandarmów, których zadaniem było „zniszczenie wroga w domach i zabudowaniach”.

Jednym z żandarmów, którego wyznaczono do udziału w pacyfikacji, był Adolf Karl Landl z posterunku w Łopusznie. Funkcjonariusz ten był Austriakiem, który z powodu antynazistowskich przekonań podjął współpracę z wywiadem Armii Krajowej. Przez swą przyjaciółkę Jadwigę Wcisło zdołał przekazać ostrzeżenie, że o świcie 11 maja rozpocznie się pacyfikacja Skałki Polskiej. Wcisło dostarczyła tę wiadomość leśniczemu Zawadzie z Jasienia. Ten z kolei przekazał ostrzeżenie sołtysowi Łapotowi, który – o czym wtedy jeszcze nie wiedziano – współpracował z Gestapo. Konfident nie tylko nie ostrzegł mieszkańców Skałki, lecz zdobyte informacje przekazał Adolfowi Golkemu, komendantowi posterunku w Antonielowie.

Po północy 11 maja ekspedycja karna wyruszyła z Kielc. Około godziny 3:00 Mayer i jego ludzie dotarli do Łopuszna, skąd zabrali grupę żandarmów z tamtejszego posterunku. Następnie wyruszyli do Antonielowa, gdzie dołączyli do nich uzbrojeni volksdeutsche.