Z kolei ze Sławna napłynął raport stwierdzający, że miejscowy oddział czerwonoarmistów (który „po opanowaniu (...) gorzelni trwa w stanie permanentnego upojenia alkoholowego”) pozostaje poza jakąkolwiek zewnętrzną kontrolą i nie odczuwa respektu nawet przed dowództwem radzieckim.
Operacja wiślańsko-odrzańska W Krakowie zajęciu miasta przez Sowietów towarzyszyła fala gwałtów oraz powszechna kradzież dóbr osobistych. Według prof. Andrzeja Chwalby z Uniwersytetu Jagiellońskiego, przestępstwa osiągnęły taką skalę, że umieszczeni przy władzy przez Sowietów polscy komuniści planowali napisać list protestacyjny do samego Józefa Stalina, czego jednak nie zrobili w trosce o swoje życie. Na Dworcu Głównym w Krakowie rozstrzeliwano Polaków, którzy próbowali ratować ofiary odbywających się w tym miejscu gwałtów zbiorowych. Tymczasem w kościołach odprawiano msze w intencji opuszczenia miasta przez wojska radzieckie.
W pierwszych sześciu miesiącach 1945 r. w Dębskiej Kuźni odnotowano 268 gwałtów. W marcu 1945 r. 30 kobiet schwytanych w fabryce bielizny pod Raciborzem zamknięto w domu w Makowie i zmuszano do czynności seksualnych pod groźbą śmierci.