Kępa i Majchrzak dobrali do swojego spisku pięciu zaufanych żołnierzy. Byli to strzelcy Józef Gałuszewski i Józef Waszkiewicz ze strażnicy w Pokrzywnej oraz Józef Staniszewski, Karol Olszewski i Henryk Stańczak ze strażnicy w Jarnołtówku. Przyłączyła się do nich również związana z Majchrzakiem 30-letnia Waleria Kaczor pochodząca z Gostomi koło Białej, która od 1950 pracowała jako praczka w strażnicy WOP w Pokrzywnej. Wcześniej służyła jako wiejska pomoc. Znała język niemiecki, przez co była im potrzebna jako tłumaczka.

12 marca 1951 Kępa napisał w liście do rodziców: „Kochani Rodzice. Już dziś wieczorem wraz z sześcioma kolegami z bronią opuszczamy swoją jednostkę i udajemy się do Niemiec Zachodnich. Wiecie, że dotychczas pracowałem w kontrwywiadzie. Musiałem bez ustanku typować i werbować agenturę oraz przyjmować od niej meldunki, mimo że wykonywałem to z wielkim wstrętem. Nie chcę być tajnym psem w interesie Moskwy. Mam już po same uszy tej brudnej pracy. Kochani Rodzice, proszę nie martwić się o mnie. Może Bóg da, że wybrniemy szczęśliwie. Wiem, że będą próbowali Wam dokuczyć. Musicie jakoś wytrzymać. Zresztą i tak długo nie potrwa dzisiejsza rzeczywistość, a wówczas my damy się we znaki komunistycznym pachołkom. Zaraz po przybyciu na miejsce postaram się dać znak o sobie. O Was, kochani Rodzice, nie zapomnę.