Poeta nic od nich nie wziął do serca. Pozostał wobec tych kobiet układny i grzeczny – nijaki. Jak biblijny Józef, uciekający przed żoną Putyfara, uniósł ze sobą z tego przesytu tylko szatę. I nie raczy swoich katów pytać o przyczynę zwątpienia w możliwość szczęścia. Pojawiająca się w tekście przesytu niedziela pozwala doszukiwać się w tej strofie również obrazu wjazdu Chrystusa do Jerozolimy w niedzielę palmową, pośród pozdrowień i jednocześnie pożegnań, w jednej tylko szacie, witanego jako króla, a w perspektywie kilku następnych dni wydanego na mękę i śmierć. Norwid chętnie sięga w swej twórczości do romantycznego obrazu poety wieszcza, rozumie go jednak inaczej niż jego poprzednicy, już nie jako proroka wywyższenia narodu, ale jako Chrystusa-poetę, cierpiącego za ludzkość i odrzuconego.