Sytuację zmieniło dopiero odejście Chłopickiego. Michał Radziwiłł zgodził się na realizację planu Ignacego Prądzyńskiego zakładającego wysłanie na Wołyń silnego oddziału partyzanckiego i sprowokowania tam wystąpienia zbrojnego miejscowej ludności. Dowódcą oddziału został mianowany Józef Dwernicki.
Wcześniej jednak zaobserwowano niepokojące działania zgrupowania Dybicza i próbę obejścia prawego skrzydła polskiego na szosie brzeskiej brygadą jazdy generała Fiodora Gejsmara. W odpowiedzi zorganizowany został mały korpusik pod wodzą Dwernickiego, który w sile 14 szwadronów jazdy, trzech batalionów piechoty oraz 6 dział przeszedł 10 lutego Wisłę. Szukając styczności z nieprzyjacielem, Dwernicki odszedł w kierunku Łukowa i starł się z Rosjanami pod Stoczkiem. Po spektakularnym zwycięstwie został jednak został zawrócony na lewy brzeg Wisły. 18 lutego Dwernicki otrzymał rozkaz zwalczania korpusu gen. Cypriana Kreutza, którego niespodziewne pojawienie się tam wywołało niemałą panikę. Był to bowiem teren uznawany za bezpieczny. W Radomskiem znajdowały się magazyny żywności i pasz, a na Sandomierszczyźnie znajdowały się zakłady produkujące broń i amunicję.