W rejonie Nowej Wsi oddziały Sierawskiego – biali krakusi Rzuchowskiego – starli się z patrolami kozackimi. Dwernicki rzucił im na pomoc 3 dywizjony ułanów z 1, 2 i 3 pułku (około 900 kawalerzystów), zakazał Rzuchowskiemu kontynuacji walki i wydał dyspozycje śpiesznego marszu oddziałom zgromadzonym w Ryczywole. Tenże chciał jednak okryć swoich podkomendnych chwałą i wbrew rozkazowi rzucił ich do walki – jak się okazało, wprost na bardzo dobrze rozstawione rosyjskie armaty strzelające kartaczami. Dwernicki cierpliwie czekał na własną piechotę i artylerię, oddając inicjatywę kontratakującym Rosjanom. Co prawda kontrataki okazały się nieskuteczne, ale Rosjanie strzelali jednak celnie ogniem kartaczowym, blokując wejście do walki podchodzących sił polskich i licząc na pomoc głównych sił Kreutza. Ta jednak nie nadchodziła, gdyż w Kozienicach odgłosów walki nie słyszano. Dopiero kłęby dymu zaalarmowały rosyjskiego generała, który na pomoc wysłał 4 szwadrony dragonów (około 600 szabel) i 2 działa z 28 roty konnej pod ogólnym dowództwem swojego szefa sztabu gen. Iwana Dellingshausena. Jednocześnie jednak część oddziałów odesłał do obrony pokaźnego taboru.