Problem łączności, zwłaszcza w górzystym terenie, gdzie piechur ginie z oczu dowódcy pancernego, okazał się trudny już w fazie ćwiczeń. Nawiązano konieczne w wypadkach współpracy kontakty osobiste, ustalono kody znaków, zamontowano na czołgach dowódców plutonów dodatkowe radiostacje 38 (które zresztą kompletnie zawiodły w akcji), a przede wszystkim niejeden żołnierz piechoty zobaczył po raz pierwszy Shermana z bliska. W szwadronach prowadzone było ostateczne zgranie załóg bojowych. W ostatnich niemal dniach przed wyjściem pułku w rejon wyczekiwania przeprowadzono modyfikacje sprzętu pancernego. Do każdego z 52 Shermanów przyspawano na przód czołgu i gąsienice po 3 płyty pancerne. Ofiarnie pracowały: Czołówka Kompanii Warsztatowej, pułkowe LAD, szwadronowe REP i załogi bojowe. 26 kwietnia z-ca d-cy pułku kpt. Iwanowski wraz z dowódcami szwadronów kpt. Drelicharzem, kpt. Dzięciołowskim i por. Bortnowskim dokonali rozpoznania dróg dojazdowych do rejonu wyczekiwania w San Michele, gdzie w tym czasie stał kanadyjski szwadron czołgów.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — 4 Pułk Pancerny „Skorpion” · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.