Kiedy powracająca do miasta ekspedycja karna sprowadza nowych jeńców, jest świadkiem publicznego torturowania niewinnych pojmanych. Przeciwstawiając się bezsensownej przemocy, z sędziego staje się podsądnym i z woli pułkownika sam zostaje poddany śledztwu i torturom dokonywanym przez bezwzględnego sierżanta Mandela.
Tymczasem pułkownik Joll wyprawia się z kolejną ekspedycją, a narastająca psychoza zapowiadanego najazdu barbarzyńców sprawia, że do miasta napływają liczni uciekinierzy, narasta żołnierskie bezprawie, pogłębia się anarchia i braki w zaopatrzeniu. W tej sytuacji część ludności gromadnie opuszcza miasto, zaś ignorowany przez bezkarne wojsko sędzia nie zostaje postawiony przed sądem, ani też przywrócony na poprzednie stanowisko. Do miasta powracają wreszcie resztki ekspedycji karnej, zdziesiątkowanej, wyniszczonej przez warunki klimatyczne i nieznajomość terenu. Zbrodniczy pułkownik Joll z niedobitkami ratuje się pospieszną ucieczką. Sami barbarzyńcy w ogóle się nie pojawiająJ.M. Coetzee: Czekając na barbarzyńców, dz. cyt., s. 5-240..