Po rejsie do Roszpunki przychodzą bracia Karczybykowie, dawni wspólnicy Rajtara, którzy ją porywają. W rzeczywistości był to plan Gertrudy, która przychodzi do dziewczyny, a ta załamana przyznaje jej, że ludzie są tak źli, jak mówiła jej matka. Po powrocie do wieży oczom zasmuconej dziewczyny ukazują się lśniące słońca na suficie, takie same jak na chorągiewkach w mieście. Przypomina sobie wtedy, że to ona jest zaginioną księżniczką. Wpada w ogromną złość na fałszywą matkę, twierdząc, że to przed nią powinna była się chronić przez całe życie, i postanawia, że już nigdy nie pozwoli owej kobiecie dotknąć swoich włosów. Gertruda zakuwa ją w kajdanki i tłumaczy, że teraz Julian, do którego Roszpunka czuła miłość, trafi na stryczek. Chłopak, z niespodziewaną pomocą zbirów z „Dziarskiego Kaczątka”, uwalnia się od królewskiej straży. W więzieniu zauważa Karczybyków, którzy wyjawiają, że zostali wynajęci przez Gertrudę, ale ta ich oszukała.