Obozowa konspiracja Prawdopodobnie myśl o zorganizowanym oporze zaczęła kiełkować wśród Arbeitsjuden na początku 1943 roku. Wokół Leona Feldhendlera – syna rabina, byłego przewodniczącego Judenratu w Żółkiewce – skupiła się w tym czasie grupa polskich Żydów. Ich liczba najprawdopodobniej nie przekraczała dziesięciu osób. Było wśród nich kilku więźniów zajmujących stosunkowo wysoką pozycję w obozowej hierarchii: N.N. Janek (szef warsztatu stolarskiego), N.N. Jakub (szef warsztatu szewskiego) i N.N. Józef (szef warsztatu krawieckiego). Wszystkich łączyło przekonanie, że jedyną szansą ocalenia jest ucieczka z obozu, a w razie najgorszego więźniowie powinni zginąć w walce, zamiast pozwolić się zgładzić w komorach gazowych.

Przez długi czas aktywność konspiratorów ograniczała się do luźnych rozważań. Ruch oporu zaczął organizować się w Sobiborze dopiero na przełomie wiosny i lata 1943 roku. Wpływ na to miało kilka czynników. Pod koniec czerwca lub na początku lipca na obozowej rampie zastrzelono kilkuset Żydów, którzy stawili opór strażnikom, zaraz po tym jak ich transport przybył do Sobiboru. Z notatek odnalezionych wśród ubrań i bagaży sobiborscy Żydzi dowiedzieli się, że ofiarami byli ostatni więźniowie obozu zagłady w Bełżcu.