Palec zagrożenia – szósty tom cyklu Teodora Parnickiego Nowa baśń wydany w 1970 roku.

O powieści Palec zagrożenia jest ostatnim tomem cyklu Nowa baśń. Został wydany przez PIW w 1970. Autor opatrzył go mottem z Samuela Zborowskiego Słowackiego, z którego pochodzi podtytuł, mottem z Szekspira oraz dedykacją: Powieść tę poświęcam swoim Nauczycielom, Opiekunom, Koleżankom, Kolegom z lat gimnazjalnych w Charbinie (oraz pamięci tych spośród nich, którzy zmarli), poprzez którą autor potwierdza prawdziwość wątków autobiograficznych umieszczonych w książce.

Wątki autobiograficzne Czytelnik dowiaduje się o losach chłopca Tau, który w wieku dwunastu lat uciekł z Władywostoku do Charbina. Tam trafił do polskiego gimnazjum i zafascynowany polską powieścią historyczną i romantyczną poezją postanowił zostać polskim pisarzem, a teraz spełnia to pragnienie pisząc Nową baśń. Wycinek biografii pisarza nie jest wielki. Obejmuje chłopięcą odyseję dalekowschodnią, ucieczkę z korpusu kadetów we Władywostoku, wędrówkę do Mandżurii przez kraj ogarnięty rewolucją i wojną domową. Zwrotny moment w tej wędrówce stanowi rozmowa z kolejarzem na małej stacyjce Asziche, leżącej na granicy rosyjsko-chińskiej, kiedy to mały biezprizornyj, na pytanie: Kim jesteś? odpowiedział: Jestem Polakiem. To zadecydowało, że Tau zamiast zostać odesłany do korpusu kadetów, z którego uciekł, trafił do Charbina, pod opiekę licznej kolonii polskiej. W powieści pojawia się też kilka fragmentów wspomnień z wcześniejszego dzieciństwa, które uzasadniają słowa Jestem Polakiem w ustach chłopca, który mówił po rosyjsku i trochę po niemiecku, którego ojciec był poddanym cesarza niemieckiego, a matka była Żydówką z Kijowa.

Sąd nad pisarzem W powieści pojawia się on jako dorosły człowiek sądzony przez grupę nowobaśniowych bohaterów za błędy aktu stworzenia. Rozprawa obejmuje ten właśnie wycinek biografii, ponieważ wtedy dokonał się przełom, opowiedzenie się za polskością, bez czego nie byłoby Nowej baśni i bez czego Tau prawdopodobnie w ogóle nie zostałby pisarzem, o którego postacie cyklu pytały, którego poszukiwały, a który zjawia się osobiście jako Teodor Parnicki. Sąd odbywa się w roku bitwy pod Austerlitz, więc Tau-Teodor musi się przemieścić w czasie motocyklem czasoprzestrzennym. Chwyty rodem z powieści Science-fiction mieszają się z elementami powieści historycznej, metafizycznej i autobiograficznej. Rozważania pomiędzy proporcjami i sposobem współistnienia tych gatunków zostają wplecione pomiędzy wątki zachowujące jeszcze pozór fabuły. Aby to uzyskać pisarz personifikuje pojęcia abstrakcyjne, albo tylko je nazywa i pozwala przemówić Miedzi, Rtęci, Srebru i Platynie. Nowa baśń zostaje porównana do meksykańskiej broszki splecionej z fragmentów tych metali. Alegoryzującej personifikacji podlegają też Morze i Śmierć, a także Sen, ale nie sen w ogóle, tylko konkretny sen, śniony przez Aarona w Srebrnych orłach. Ten upersonifikowany Sen staje się nawet na pewien czas przewodniczącym sądu, przed którym staje Tau.

Sąd, przed którym staje Tau obraduje w Sandomierzu, w noc przed dniem świętego Jakuba, to znaczy w rocznicę śmierci arcybiskupa Aarona. Czas zatacza koło. Wyszedłszy od bitwy pod Austerlitz bohaterowie trafiają do komnaty umierającego Aarona. Nowa baśń kończy się tam, gdzie się zaczęła. Nie ma innego wyjścia jak tylko powrót do początku i rozpoczynanie wszystkiego jeszcze raz od nowa.

Treść

Rozdział I – Spisek wokół ks. Daniłowicza mały|Monastyr supraski I. Antoni skarży się Elżbiecie, że ostatni kaprys ojca, domagającego się ściągnięcia księdza Daniłowicza do Sandomierza w wigilię dnia świętego Jakuba, nie jest ani mądry, ani szlachetny. Nic ich obu nie łączy. Pierwszy od siedemdziesięciu lat służy Habsburgom, drugi od dziesięciu – Hohenzollernom, a dla księdza taki wyjazd może okazać się niebezpieczny.

II. Antoni tłumaczy księdzu Daniłowiczowi, że do Supraśla przybył z Drohiczyna przez Warszawę. W Drohiczynie próbował przekroczyć granicę prusko-austriacką, został jednak zawrócony przez Austriaków. Karol August Woyde poradził mu, by udał się do księdza Daniłowicza. Prosi, by przyjął go na swego osobistego sekretarza w podróży do Lwowa. Ksiądz dedukuje, że Antoni, kandydat do zakonu jezuitów, na zlecenie przełożonego rozwiązanego zgromadzenia, w ramach próby, ma się zająć w tym mieście krytyką teatralną. Wyjaśnia się, że Antoni ma ponad pięćdziesiąt lat i nosi nazwisko Parznicki. Ksiądz daje mu do przeczytania napisany do niego list.

III. Autor listu chwali ambicje adresata, by objąć biskupstwo. Broni też decyzji Prus o powołaniu unickiej diecezji supraskiej. Przewiduje, że w najbliższym konflikcie z Napoleonem Prusy pozostaną neutralne. Napoleon zostanie pokonany, ale nie da sobie wydrzeć ani Hiszpanii, ani Italii, co oznacza, że wychowanek, a potem protektor Rudolfa Aleksandra Parznickiego, hrabiego Petrucci, Ferdynand Habsburg nie powróci na tron Toskanii. Autor listu widzi w nim kandydata na przyszłego króla małej Polski, wydzielonej z, ukaranych za zdradę koalicji, Prus, a skupioną wokół trójkąta Kraków-Poznań-Warszawa. Północne Prusy otrzymałaby wówczas Rosja, Wschodnie i Śląsk – Austria. Autor wspomina koronację Napoleona sprzed miesiąca (2.12.1804). Ostrzega także adresata przed grożącą kościołowi unickiemu próbą wykorzenienia go przez Rosjan, którzy widzą w unii brzeskiej akt klęknięcia przed szatanem w zamian za wywyższenie infuł ponad korony. Radzi mu udać się do Lwowa i uzyskać neutralność kościoła metropolitalnego względem zmiany kalendarza unitów w Prusach na gregoriański.

IV. Daniłowicz prawie że uległ namowom autora listu, austriackiego radcy Hibla, by jechać do Lwowa, ale zleciwszy przetrząśnięcie bagażu Antoniego, dowiedział się z jego listu do siostry, że wbrew pogłoskom, jego ojciec, Rudolf Parznicki, żyje. Zaczął też podejrzewać, że zarówno austriacki radca, jak i kandydat do zakonu, chcą go sprowadzić do Lwowa, a stamtąd do Sandomierza, zgodnie z zamiarem autorów Nowej baśni, by tak zamknąć cały cykl. Daniłowicz protestuje przeciw przemocy. Jest gotów oddać za swą niezależność życie. Rozważa też niebezpieczeństwa jakie niesie dla kościoła unickiego w Prusach, oczekiwana przez władze pruskie zmiana kalendarza. mały|L. Jaworowski, opat bazylianów w Supraślu V. Umierający biskup Duchnowski chciałby przekazać następstwo po sobie opatowi Jaworowskiemu, a Daniłowiczowi, by go pogrążyć, zlecić niechcianą misję we Lwowie, dotyczącą zmiany kalendarza unickiego w Prusach. W przypuszczalnej rozmowie wezwany Daniłowicz wyraziłby nadmierną radość z powodu możliwości odbycia przy okazji pielgrzymki do świętego Jakuba w Sandomierzu. Biskup zacząłby podejrzewać, że ksiądz pijar, będzie próbował wracać przez Warszawę, by umocnić swą pozycję u władz pruskich. Ksiądz wbrew zwyczajowi upiłby się winem i zacząłby atakować swego konkurenta, opata Jaworowskiego. W efekcie biskup musiałby następnego dnia odebrać od niego przyrzeczenie, że powróci prosto przez Lublin, a ksiądz Daniłowicz zażądałby, by powiadomić o tym metropolię lwowską, przekonany, że ta na pewno przekaże wiadomość policji austriackiej. W rezultacie nawet sam Hibl nie byłby w stanie ściągnąć Daniłowicza do Sandomierza inaczej jak tylko martwego. W tej sytuacji mógłby pomóc jedynie Dobrucki, ale autorom nie jest znany żaden historyczny Dobrucki.

Postanawiają wykorzystać w tym celu Antoniego Parznickiego, który ma zająć się krytyką teatralną we Lwowie, a wcześniej jeździł z wykładami o teatrze jezuickim. We Wrocławiu jeden ze słuchaczy zrzucił mu, że w złej wierze utożsamia autora dramatu Antytemiusz (którym jest Jan Z.) z autorem Komunii duchowej świętych Borysa i Gleba, aby przekonać słuchaczy o swych związkach krwi z tą osobą. Oponent Parznickiego zarzuca mu, że próbuje się przedstawić jako potomek jednodniowej żony jezuity Mateusza Bonieckiego i jej spadkobierca, by móc wstąpić do zakonu. W związku z tym wątkiem pojawia się w powieści Dobrucki, którego autorzy czynią młodym wynalazcą, a w roli jego wychowawcy sprzed dziesięciu lat obsadzają księdza Daniłowicza. Krótko po klęsce maciejowickiej ksiądz przyrzekł wychowankowi pomoc w pracy nad wynalazkiem. Dobrucki zwrócił się obecnie listownie do Daniłowicza o pomoc, przywołując okoliczności przyrzeczenia. Policja austriacka przechwyciła ten list i zatrzymała w Lublinie księdza i jego sekretarza.

VI. W rozmowie Hibla z Parznickim wychodzi na jaw, że Dobrucki uważa się za współspadkobiercę Aleksandry Parznickiej, wywodzi się bowiem od Wojciecha Dębnickiego, którego córka Katarzyna jest prapraprababką Antoniego. Twierdzi, że jest synem Wojciecha z Dobrut, który swą córkę wydał za mąż do sąsiednich Parznic czy Parnic. Hibl odkrył, że z powodu urzędowego zapisu rosyjskiego zawierającego jego nazwisko, Dobrucki był zmuszony po klęsce maciejowickiej zmienić tożsamość i nazwisko na Nardzewski lub Olbromski. Młody wynalazca dochodzi swych praw do części depozytu znajdującego się w dyspozycji holenderskiej spółki Jakub Homodei, Abraham Guffeler, synowie i dalsi następcy. Dysponenci dziedzictwem po Aleksandrze Parznickiej mają się spotkać w Sandomierzu, by dokonać likwidacji depozytu. Dobruckiemu potrzebny jest ktoś, kto by potwierdził przed adwokatami jego tożsamość, a któremu by adwokaci uwierzyli. Obydwa warunki spełnia jedynie ksiądz Daniłowicz. Tymczasem Hibl chciałby poznać powód dla którego Parznicki został sekretarzem księdza. Nie wierzy wzmiankom w dokumentach z przyszłości, które złożą się na powieść Inne życie Kleopatry.

Rozdział II – Motocyklem w 1805 rok I. U Aleksandra Morawskiego, bohatera Innego życia Kleopatry, zjawia się przybysz z przyszłości lub z Ziemi Ro. Morawski jest przekonany, że chce on pozbawić go praw do szóstego tomu Nowej baśni. Gość natomiast zaprasza go do Kijowa w rok 1059, a więc do pierwszego tomu cyklu. mały|Wehikuł czasu II. Przybysz odwiedza w 1059 roku w więzieniu kijowskim Łukasza Żydziętę, wyjaśnia mu, że Ziemia Ro znajduje się w układzie słonecznym o prawie tysiąc lat starszym od układu słonecznego jego Ziemi (Alfa) To samo co dzieje się na Ziemi, zdarzyło się już przed tysiącem lat na Ziemi Ro. Za osiemset lat w Nowogrodzie nad Desną zostanie wzniesione więzienie, które na Ziemi Ro istnieje już od dwustu lat. Ktoś blisko związany z przybyszem przebywał w tym więzieniu od maja do lipca roku X, a potem przeniesiony został do więzienia w Gorodni, które widać było wybudowane przez tego samego architekta, bo miał poczucie, jakby już tam był.

III. Morawski jest zdegustowany opowieścią, ale zmęczony zgadza się, by zrzec się swoich praw, do powieści, która rozrosła mu się do trzech tomów. Przybysz uświadamia mu jednak, że dla ważności zrzeczenia, trzeba, aby było ono złożone w Sandomierzu w roku 1805. Proponuje zawieźć go tam specjalnym motocyklem podróżującym w czasie. Jako dowód, że przybywa z przyszłości, zdradza mu, że znany pisarz rosyjski w swej ostatniej powieści umieści wizję mistyczną o uwięzieniu Chrystusa przez inkwizycję. Gdy Morawski nie daje mu wiary, pozwala mu wysłuchać z przenośnego magnetofonu wiersza Tuwima o zabójstwie prezydenta Narutowicza. Morawski nadal nie jest całkiem przekonany, ale zgadza się udać w podróż zagadkowym motocyklem.